Jezus nie potępia bogatych ofiarodawców. Jeśli wdowa wrzuciła najwięcej, to zdaniem Pana Jezusa bogaci złożyli w ofierze dużo. Natomiast w ubogiej wdowie chwali Pan Jezus jej myślenie, jej rozumienie doczesności i wieczności. Ktoś, kto wyzbywa się całego swego utrzymania, jeśli nie jest desperatem ani nie działa w depresji, to spodziewa się udziału w nowym, lepszym życiu; to oczekuje za swoją ofiarę hojnej nagrody.
Z takiego punktu widzenia gest wdowy jest jak najbardziej sensowny i zrozumiały. Bohaterka dzisiejszej Ewangelii jest przekonana o możliwości otrzymania nagrody daleko przekraczającej wspólne sprawiedliwym i niesprawiedliwym, bliżej nieokreślone bytowanie w szeolu. Taka też jest chyba istota dzisiejszej Ewangelii. Pochwała Jezusa to uroczysty manifest istnienia wieczności jako pełnego i zgodnego z odwiecznym zamysłem Bożym przedłużenia i dopełnienia doczesności.
Potrzebujemy ubogiej wdowy z jej katechezą o wieczności, żeby zrozumieć takie pojęcia naszej wiary, jak: ofiara, męczeństwo, czystość, celibat, asceza, ubóstwo, posłuszeństwo. Wszystkie te formy życia nabierają sensu i stają się zrozumiałe jedynie gdy zostaną powiązane z wiecznością. Tylko w powiązaniu z wiecznością ma sens ofiara, wyrzeczenie, czasowa lub zupełna rezygnacja z czegoś, co w doczesności jest możliwe i godziwe. Nie ma przecież niczego nagannego w uczciwie zapracowanym bogactwie, w małżeńskiej miłości, w godziwej rozrywce, w trosce o zdrowie i życie, w czynieniu tegoż życia coraz piękniejszym i zwyczajnie wygodniejszym. Co do tego zgadzamy się zapewne wszyscy. Zarazem jednak zdziwienie, niechęć do postaw wcześniej przytoczonych pokazuje wyraźnie, jaka jest nasza zgoda na istnienie wieczności. Ktoś, komu horyzont myślenia i życia zamyka się w doczesności, będzie podawał w wątpliwość zasadność np. celibatu kapłańskiego, praktyk pokutnych i każdej innej ofiary. Uboga wdowa godzi się na to, że swoją ofiarą dramatycznie obniży poziom i tak zahaczającego już z pewnością o skrajne ubóstwo życia. Godzi się na to, bo jest zainteresowana bardziej wiecznością aniżeli swym życiem doczesnym. Wieczność pozwala jej przejść ponad niedostatkiem, na jaki skazało ją wdowieństwo. I jest też chyba w ogóle jakoś tak, że pamięć o wieczności bardzo pomaga w dobrym, mądrym, sensownym przeżywaniu doczesności. Świadomość wieczności pomaga np. pogodzić się z różnymi niedostatkami i niedomaganiami życia doczesnego. Tylko mając na uwadze wieczność, możliwe jest odkrycie i przyjęcie nienaruszalności każdego ludzkiego życia w całym biegu jego trwania.
Prośmy, aby pamięć wieczności przenikała naszą doczesność, prośmy o dar gotowości do ofiary wielkodusznej i hojnej, albowiem każdy nasz wysiłek nagrodzi Ten, Który Jest Panem Czasu i Wieczności.