Obraz autorstwa chandlervid85 na Freepik
Nawet krótki pobyt w krajach Bliskiego Wschodu to spotkanie z wonnościami i aromatami tamtego rejonu świata. Także wchodząc do cerkwi podczas nabożeństw prawosławnych od razu można wyczuć silny zapach kadzidła. Natchnieni autorzy Pisma Świętego, począwszy od księgi Rodzaju, a na Apokalipsie kończąc, mówili o wonnościach z wielu powodów. Zapachy, występując osobno lub też zmieszane, pojawiają się w różnych kontekstach. Od pierwszej do ostatniej stronicy Biblii, od narodzin do śmierci Jezusa, wonności uwypuklają wymowę biblijnej opowieści, mają znaczenie symboliczne i pełnią kluczową rolę w kulcie Jedynego Boga. Niektóre wonności nie tylko wchodziły w skład perfum, ale także nadawały potrawom smak, były substancjami kosmetycznymi lub leczniczymi. Ich użycie w starożytności było bardzo rozpowszechnione. W krajach biblijnych pod zwalanymi murami, w rumowiskach domów i w królewskich pałacach archeologowie często znajdują kosztowne naczynia do ich przechowywania wonności: czary z kamienia wapiennego, z kości słoniowej, a niekiedy i z drogiego alabastru oraz patyczki do mieszania składników najcenniejszych maści. Do przechowywania perfum służyły delikatne flaszeczki z wypalonej gliny lub kolorowego szkła. W większych dzbankach i konewkach trzymana aromatyczne korzenie zmieszane z oliwą. Najcenniejsze wonności pochodziły z odległych obszarów Półwyspu Arabskiego. Była to mityczna kraina – szczęśliwa Arabia. To właśnie tam, jak pisał w II wieku geograf grecki Dionizjusz „oddychasz stale miłym zapachem wspaniałych korzeni, kadzidła lub przecudnej mirry… Ptaki przylatują tu z dalekich wysp i przynoszą liście czystego cynamonu” (Opis świata zamieszkałego).
W Piśmie Świętym można spotkać bukiet zapachowy mirry, kadzidła i goździków. Wśród innych wonności wymienionych tam pojawia się też mięta, galbanum (żywica), kmin, nard, szafran, aloes, kamfora, tatarak i cynamon. Gdy biblijni autorzy wspominali o wonnościach, olejkach, kadzidłach, balsamach i wonnej oliwie do namaszczania, mieli na myśli rozmaite kompozycje owych substancji wraz ze składnikami uzupełniającymi. Przyrodnicy odszukali wszystkie biblijne specyfiki, z których sporządzano mieszanki zapachowe.
W opisie ołtarza kadzenia w świątyni jerozolimskiej historyk żydowski Józef Flawiusz wymienia aż trzynaście rodzajów wonności sprowadzanych z różnych stron świata, z których sporządzano kadzidła (Wojna Żydowska V,5). Jeden z traktatów żydowskiej Miszny mówi, że tylko jedna z rodzin żydowska znała sekret produkcji tego kadzidła. Niewątpliwie receptury mistrzów biegłych w sporządzaniu substancji aromatycznych były wysoko cenione. Z pewnością sporządzano je także według wskazówek natchnionego tekstu: „Weź sobie najlepsze wonności: pięćset syklów obficie płynącej mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnego cynamonu i tyleż, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnej trzciny” (Wj 30,23). Wszelkiego rodzaju wonności stanowiły przedmiot wymiany towarowej i były cenionymi podarkami. Tak waśnie myślał Jakub, gdy polecił swoim synom udającym się do Egiptu po zboże: „Zanieście owemu człowiekowi (Józefowi) w darze: nieco wonnej żywicy, nieco miodu, wonnych korzeni, olejków, owoców, pistacji i migdałów”(Rdz 43,11).
Wonności i kadzidła używano powszechnie w kulcie religijnym. Tak było także w świątyni Boga Najwyższego w Jerozolimie. Dla żydowskiego arcykapłana wchodzącego do przybytku obłok kadzidła stanowił ochronę przed obliczem Najwyższego. Wonny zapach kadzidła już w Psalmach symbolizował modlitwę wznoszącą się do Boga (por. Ps 141,2). Okadzanie ołtarza miało znaczenie ofiary za grzech. O Aaronie mówi księga Syracha: „[Bóg] wybrał go ze wszystkich żyjących, aby składał ofiarę Panu, kadzidło i miłą woń na pamiątkę, by dokonywał za lud swój przebłagania” (Syr 45,16).
Wonności symbolizowały sprawiedliwość, która dokonuje się dzięki zachowaniu Prawa. Jak pisze autor jednego z apokryfów starotestamentowych „Syjon został wydany i Jerozolima spustoszona… Zapach sprawiedliwości wynikającej z Prawa poszedł w niepamięć na Syjonie i w jego okolicach – oto woń bezbożności jest tam” (Ap. Barucha 67,6). Analogicznie jedno z parafrazowanych tłumaczeń aramejskich księgi Wj mówi, że ołtarz kadzidła jest symbolem mędrców, rozmyślających nad Bożym Prawem, którego zapach jest jak najlepsze kadzidło (por. Targum Jonatan do Wj 40,5). W Starym Testamencie uosobiona Mądrość mówiła o sobie: „Wszystko przepoiłam wonnością jak cynamon i aspalat pachnący, i miłą woń wydałam jak mirra wyborna, jak galbanum, onyks, wonna żywica i obłok kadzidła w przybytku” (Syr 24,15).
Tradycja judaistyczna połączyła symbolikę wonnych roślin z drzewem życia w raju, porównywanym do „pachnącej rośliny podobnej do drzewa mastyksu” (1 Księga Henocha 30-2). Rajskie drzewo utożsamiano z Prawem danym przez Stwórcę. „Słodycz zapachu” Bożych praw była decydującym elementem dla historii ludzkości, o czym przekonuje Euzebiusz z Cezarei (ok. 260-339): „Gdy się rozszerzyło ich (tzn. Żydów) prawodawstwo i jakby wszystkich ludzi owiało jakieś tchnienie przesycone wonią, wtedy już wszędzie pod ich wpływem, a za sprawą filozofów i prawodawców ułożyły się usposobienia wielu narodów, a dzikie i zwierzęce obyczaje nabrały łagodności, tak że ludy teraz żyły w trwałym pokoju i przyjaźni i utrzymywały wzajemne stosunki” (Historia Kościoła I,2,23). Dawcą nowego prawa zmieniającego obyczaje był przede wszystkim Jezus Chrystus. Mędrcy ze Wschodu odnaleźli Go, idąc szlakiem wskazanym przez gwiazdę, „upadli [przed Nim] na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę” (Mt 2,11). Wonności towarzyszą również pogrzebowi Zbawiciela. Nikodem „przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu”. Wspólnie z Józefem z Arymatei „zabrali… ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania” (J 19,39.40). Także niewiasty „po powrocie [od grobu Jezusa] przygotowały wonności i olejki” (Łk 23,56).
Ofiary kadzielne na ziemi były odpowiednikiem liturgii niebiańskiej, sprawowanej przez aniołów przed tronem Bożym. Apokalipsa Janowa często przywołuje symbolikę wonności, między innymi w scenie intronizacji Baranka, podczas której „dwudziestu czterech Starców upadło przed [Nim]…, każdy mając harfę i złote czasze pełne kadzideł, którymi są modlitwy świętych” (Ap 5,8). Po otwarciu pieczęci ksiąg, pojawiają się aniołowie dmiący w trąby. Wtedy również „inny anioł… stanął przy ołtarzu, mając złote naczynie na żar, i dano mu wiele kadzideł, aby dał je w ofierze jako modlitwy wszystkich świętych, na złoty ołtarz, który jest przed tronem. I wzniósł się dym kadzideł, jako modlitwy świętych, z ręki anioła przed Bogiem” (Ap 8,3-4). Wielka niebiańska scena kończy się aklamacją: „Nastało nad światem królowanie Pana naszego i Jego Pomazańca i będzie królować na wieki wieków” (Ap 11,15).
Tradycja chrześcijańska powtarzała, że serce chwalące Boga jest jak wonny olejek, a sprawiedliwy rozsiewa „zapach Ducha Świętego”. Stało się to dzięki odkupieniu. W tym duchu Hieronim (347-419) komentuje scenę namaszczenia w Betanii (por. Mt 26,6-3). „«Przyszła kobieta mająca alabastrowy flakon». Faryzeusze, uczeni i kapłani, choć są w świątyni, jednak nie posiadają olejku. Kobieta ta natomiast będąca poza świątynią przynosi olejek, posiada olejek nardowy… Przeto i wy, wierni, jesteście nazwani wonnością olejku nardowego. Kościół bowiem zgromadzony pośród pogan ofiaruje swe dary Zbawicielowi, to jest wiarę wiernych. Stłukła flakon alabastrowy, aby wszyscy przyjęli olejek. Stłukła flakon alabastrowy, który dawniej w Judei trzymano zamkniętym… Podobnie jak ziarno pszeniczne przynosi wiele owocu dopiero wtedy, gdy umrze w ziemi, tak i my możemy zostać namaszczeni dopiero wtedy, gdy zostanie stłuczony flakon alabastrowy (Komentarz do Mt 13).
Wonności kojarzono nierozerwalnie z bóstwem. Stąd Cyryl Aleksandryjski (375-444), mówiąc o boskiej naturze Zbawiciela świata przekonuje wątpiących: „Paweł pisze do wiernych: «Bogu niech będą dzięki za to, że pozwala nam zawsze zwyciężać w Chrystusie i roznosić po wszystkich miejscach woń Jego poznania. Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa» (2 Kor 2,14-15). W Chrystusie wdychamy woń Boga Ojca… [Wszystko, co istnieje] wydaje sobie właściwy zapach. Jakże więc Chrystus może być dla nas wonią poznania Boga Ojca, jeśli nie wierzymy w jego bóstwo?… Dzięki Niemu i w Nim poczuliśmy woń poznania Ojca i nią zostaliśmy ubogaceni” (O świętej i współistotnej Trójcy, dialog 3). Podobnych porównań używa Grzegorz z Nyssy (335-394), poruszając kwestię poznania Boga. „Gdy nie wiemy, jakie wonności przed rozlaniem zawierały niektóre flakoniki, jednak wdychając zapach, który pozostał, możemy domyśleć się, jakie wonności w nich były zamknięte. Podobnie, wiedząc, że atmosfera boskości przewyższa wszelkie nasze wyobrażenie, cuda oglądane we wszechświecie dają nam podstawę do używania określeń, którymi nazywamy Boga jako mądrego, wszechmocnego, dobrego, świętego, szczęśliwego, odwiecznego, sędziego i opiekuna. Te wszystkie przymioty dają blade wyobrażenie o woni boskości, którą całe stworzenie zachowuje, jak wspomniane flakoniki, przez cudowne dzieła, które widzimy” (Komentarz do Pnp 1). Miłą woń uważano za jedno z powszechnych i zmysłowo uchwytnych znamion ingerencji świata nadprzyrodzonego w świat ziemski. W takim właśnie znaczeniu postrzegano przyjemne zapachy wyczuwalne w otoczeniu świętych osób, szczególnie w chwili śmierci. Bardzo sugestywny pod tym względem jest opis śmierci żyjącego na pustyni mnicha starca Sisoesa. Opowiadano o nim, że „kiedy miał umierać i ojcowie [świętobliwi mnisi] siedzieli wokół niego, jego twarz zajaśniała jak słońce (Mt 17,2)… i powiedział do nich: «Patrzcie, Pan przyszedł i mówi: Przynieście mi naczynie pustyni» (Oz 9,15). I zaraz oddał ducha (J 19,13), i stał się jak błyskawica (Mt 18,3), a cała cela napełniła się piękną wonią (J 12,3)” (Apoftegmat 817). Słodką wonią Chrystusa stały się dobre uczynki, żywy przykład życia i trud głoszenia ewangelii. Ponadto „przez wonne olejki rozumiemy cnoty, a mianowicie: mądrość, umiarkowanie, męstwo, roztropność…, którymi nasyceni w różny sposób roztaczamy miły zapach” (Grzegorz z Nyssy, Komentarz do Pnp 1). Potrzebna jest ponadto świadomość, że „nasza pokuta jest dla Zbawiciela wonnym olejkiem. Patrz, jak wielkie jest miłosierdzie Zbawiciela: grzechy nasze wydają zły zapach, są zgnilizną. Jeśli jednak będziemy za nie czynili pokutę, jeśli je będziemy opłakiwali, rozkładające się grzechy nasze staną się wonnym olejkiem dla Pana” (Hieronim, Komentarz do Mk 1).
Obraz autorstwa chandlervid85 na Freepik