Miesiąc maj poświęcony jest Matce Najświętszej. W naszej Ojczyźnie inauguruje go uroczystość Maryi Królowej Polski, a wieńczy uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego przypadająca w tym roku liturgicznym i kalendarzowym w niedzielę 28. maja.
W maju odmawiamy Litanię Loretańską do Najświętszej Maryi Panny. O jej wniebowzięciu wyraźnie mówi wezwanie: „Królowo Wniebowzięta”. Ale wcześniej tę prawdę przypominają nam aż osiem tytułów godnościowych Maryi jako „Królowej Wszystkich Świętych” nie tylko ludzi ale także Aniołów.
Papież Pius XII ogłaszając dogmat wniebowzięcia Matki Najświętszej w 1950 r. pragnął światu przypomnieć, że człowiek jest stworzony przez Boga ale także dla Boga. Dogmat skierowany był przeciwko materializmowi dialektycznemu. Skutki ateistycznego poglądu na człowieka, na ciało ludzkie, zauważa się także dzisiaj. Stąd to papież Benedykt XVI, jakby po linii dogmatu mariologicznego Piusa XII swoją pierwszą Encyklikę zatytułował „Deus Caritas est”. Brak tej miłości Bożej w świecie powoduje wojny, nienawiść, wzajemne zabijanie się, jednym słowem deptanie godności ciała ludzkiego. Skutki laicyzacji, relatywizmu, hasła jak „brzuch jest mój” jako wołanie o prawo do aborcji, rozwody to wszystko godzi w godność człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga. Św. Jan Paweł II poświęcił tej fundamentalnej prawdzie całoroczną katechezę środową. Została ona opublikowana przez KUL po tytułem: „Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich”.
Słowa określające dogmat Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wyraźnie podkreślają godność ciała ludzkiego. Czytamy bowiem: „Święta Maryja Matka Boża, Niepokalanie Poczęta, po ukończeniu tego ziemskiego biegu życia, ciałem i duszą została wzięta do nieba”. My ludzie nie jesteśmy aniołami, czyli „duchami czystymi”. Człowiek także nie jest składanką z ciała i duszy, lecz jest ciałem i duszą. Św. Jan otwiera swoją Ewangelię pieśnią o „Słowie”: „Na początku było Słowo a Słowo było u Boga a Bogiem było Słowo”. Rzeczownik „Słowo” (gr. Logos) znaczy tyle co Syn Boży. By jednak dosadnie i bardzo precyzyjnie określić prawdę o Wcieleniu się odwiecznego Syna Bożego, znany wówczas termin Logos pozwalał na uniknięcie dwuznaczności. Nie bardzo bowiem brzmiałoby „A Syn stał się Ciałem”. Nadto autor w tej pieśni zamknął historię zbawienia od początku świata. Bóg świat powołał do istnienia przez „Słowo”. Przypomnijmy sobie istotne słowa: „I rzekł Bóg: „Niech się stanie…”. W akcie stworzenia brał udział Syn Boży. W Składzie Apostolskim wyraźnie te myśli powtarzamy: „Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu przez Którego wszystko się stało”. Myśli te powtarzają za pieśnią o Logosie „przez Niego wszystko się stało…” (J 1,3) św. Paweł (1 Kor 8,6; Kol 1,15) i List do Hebrajczyków (1,3).
Poprzez przyjęcie przez Syna Bożego ludzkiego ciała Syn Boży stał się człowiekiem takim jak my we wszystkim podobnym, oprócz grzechu. Co więcej poprzez Wcielenie staliśmy się jako stworzenia obrazem Syna Bożego gdyż On jest „Obrazem Boga niewidzialnego” a jako ikona Chrystusa staliśmy się dziećmi Bożymi, jakby wprowadzeni do utraconego raju przez grzech Adama. Prawdę Wcielenia opisuje św. Paweł w Liście do Galatów: „Gdy nadeszła pełnia czasu Bóg zesłał Syna swojego zrodzonego przez Niewiastę zrodzonego pod Prawem. Aby nas wykupić z pod Prawa i uczynić dziećmi Bożymi”. (Ga 4,4).
Św. Paweł podkreśla sens i cel Wcielenia odwiecznego Słowa: nasze zbawienie. Te myśli powtarzamy w Wyznaniu Wiary: „Który dla nas i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba”. Po prostu po to, by nam otworzyć niebo zamknięte dla grzeszników. Dlatego też Jezus wstąpił do nieba, by nam przygotować miejsce. Czeka też na nas Matka Najświętsza Maryja Wniebowzięta, jako Królowa Wszystkich Świętych. Jezus Chrystus jest „Odkupicielem człowieka – Redemtor hominis”. Tak św. Jan Paweł II zatytułował swoją pierwszą encyklikę. A w encyklice Maryjnej Matkę Najświętszą nazwał „Redemptoris Mater – Odkupiciela Matka”. Tę prawdę przypominają nam również wezwania Litanii Loretańskiej paralelnie biegnące do wezwań o Maryi Królowej. Jest ich także siedem. Rozpoczynają się od Maryi jako „Arki Przymierza” poprzez „Ucieczko grzesznych”, kończąc na „Wspomożeniu wiernych”. Nie tylko „per Mariam – przez Maryję” zdążamy do Jezusa uwielbionego lecz „razem z Nią – cum Maria”. To Papież Maryjny zmienił przyimek „per” na „cum”.
Wierzymy w „świętych obcowanie i żywot wieczny”. A jest to wiara opatentowana przez samego Zbawiciela: „Kto spożywać będzie Ciało moje i będzie pił Krew moją nie dozna śmierci na wieki a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”. Maryja i Jej Syn są w niebie z ciałem i z duszą. Na „ciało zmartwychwstanie” musimy zaczekać. Czy w czyśćcu? Jeśli Jezus z krzyża obiecał żałującemu łotrowi niebo po śmierci, możemy być pewni, że i nas do Siebie weźmie. Zwłaszcza nas, którzy uwierzyli w Jego obietnice pierwszopiątkowe dane św. Małgorzacie Alacoque.
Św. Franciszek kontemplując życie Jezusa Chrystusa wiązał je jak najściślej z Jego obecnością wśród nas w Kościele przez Siebie założonym, który jest Jego Ciałem. Jezus przecież wciela się wciąż w ten kawałek chleba, by mógł się stać pokarmem dla nas na żywot wieczny. Wystarczy może na koniec rozważań na temat o wniebowstąpieniu Chrystusa i wniebowzięciu Jego Matki przytoczyć modlitwę eucharystyczną Ojca Serafickiego: „Wielbimy Cię, Panie Jezu Chryste, tu i we wszystkich Kościołach Twoich, które są na całym świecie i błogosławimy Ciebie, że przez święty krzyż Twój odkupiłeś świat.”