Gdy tak sobie na spokojnie pomyślimy o dzisiejszej Ewangelii, to nas szybko spokój opuszcza. To mamy niczego nie robić? Będzie dobrze wtedy, gdy będziemy się modlili pół dnia i całą noc? Albo należałoby wstąpić do zakonu, najlepiej kontemplacyjnego? To Jezus Chrystus, Który sam pracował mówi, że trzeba mało albo tylko niewiele. Nie musimy się specjalnie długo przekonywać, że to wcale nie jest tak, że w dziedzinie pracy, sukces zależy od tego, kto ją podejmuje. Nie wszystko zależy tylko od tego, jak będę pracował. Czasem w jednym momencie idzie w drzazgi owoc wieloletniego wysiłku: zwarcie w instalacji elektrycznej, wypadek, gradobicie, załamanie koniunktury, chwila nieuwagi… Z pracą wiąże człowiek olbrzymie nadzieje. „Dorobimy się!”. „Tylko jeszcze raz pojadę za granicę. Wytrzymaj!”. „Zbudujemy dom, a na wakacje pojedziemy na Bahamy”. A bywa, też wiemy jak. Możemy zatem uogólnić i stwierdzić, że człowiek nie jest panem pracy ani jej owoców. Człowiek może się pracą zamęczyć na śmierć. Czasem jest to nieuniknione, a kiedy indziej człowiek na własne życzenie pracą rujnuje sobie zdrowie. Kiedy Jezus mówi Marcie o tym, co jest naprawdę ważne, to chce ocalić tę kobietę, na której głowie najprawdopodobniej znajduje się cały dom. Jezus chce ocalić pracę Marty. Wiara jest człowiekowi potrzebna po to, żeby się człowiek w swojej pacy do szczętu nie zatracił. To nie jest tak, że w zakonach mnisi i mniszki nic nie robią tylko się modlą. Zwariowaliby. Wiara, „najlepsza cząstka”, zabezpiecza człowieka i jego pracę. Moc tej cząstki, czyli wiary widać wtedy, gdy Pan Bóg dopuszcza różnego rodzaju bolesne doświadczenia, zwłaszcza utratę dorobku życia. Ludzie wiary za łaską Bożą są w stanie swoje życie raz jeszcze odbudować. Można ciężko pracować i żarliwie się modlić. Po czym poznać, że można? Choćby po ofiarach składanych na Kościół. Są to czasem sumy znaczące. Jedynie diabeł pokazuje sprzeczność między wiarą i modlitwą. Chodzi mu bowiem o to, aby człowiek zaniechał modlitwy i zatracił siebie w pracy. Żeby oddalał modlitwę na emeryturę. Tymczasem to nieprawda, że duga modlitwa jest dobra. Taką jest modlitwa prawdziwa. I nie musi jej być wiele. Ważne natomiast, aby była zawsze. Moja praca jest błogosławiona, kiedy nie jest przeciwko Bogu ani przeciwko mnie. Kiedy jest jej tyle ile trzeba.