Obraz autorstwa 0melapics na Freepik

W cywilizacji śródziemnomorskiej lampy oliwne stanowiły przez wieki jeden z najkonieczniejszych przedmiotów codziennego użytku. Wyrabiano je z różnych materiałów, (szkło, metale) chociaż najpowszechniejsze były lampki z wypalanej gliny. Ich kształt ulegał ciągłym przeobrażeniom: od najprostszych form po bardziej wyszukane kształty. W okresie hellenistycznym lampki oliwne przybrały swój klasyczny kształt, na który składał się korpus z wydłużonym dziobkiem, gdzie umieszczano knot. Oliwę wlewano przez otwór na wierzchu korpusu lampki. Powszechne używanie glinianych lampek wiązało się z niskimi kosztami ich wyrobu i z wygodą przenoszenia z miejsca na miejsce. Jan Chryzostom (zm. 407) zwrócił uwagę na użyteczność lampy. „Czy [wartość lampy polega] na tym, że jasno świeci i rozjaśnia cały dom, czy też, iż jest pięknie wykonana i okrągła? Powiedzielibyśmy zdecydowanie, że na tym pierwszym, bo drugie jest bowiem obojętne, a szuka się tamtego. Toteż do służącej, której poruczono oświetlenie, zawsze mówimy: «Źle lampę zrobiłaś», bo dobroć lampy polega na oświetlaniu” (Homilie o 1 Liście do Tymoteusza 4,3). 

W czasach biblijnych nadawano lampie znaczenie symboliczne. Stary Testament przypisuje samemu Bogu symbol światła lampy: „O Panie, jesteś moim światłem: Pan rozjaśnia moje ciemności” (2 Sam 22,29). Dla człowieka jednak to nakazy Pana stanowią światło, bowiem „lampą jest nakaz, a światłem Prawo” (Prz 6,23). Psalmista sławi Słowo Pańskie, które „jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce” (Ps 118,105). Biblia przedstawia również interpretację antropologiczną. 2 Sam 21,17 przypisuje królowi Dawidowi określenie „światła Izraela”. Mądrość starotestamentalna głosi, że „wesoło błyszczy światło sprawiedliwych, a lampa niewiernych przygasa” (Prz 13,9). Rabini żydowscy łączyli tradycyjną symbolikę lampy: „Bóg rzecze do człowieka: Moja światłość jest w twoich rękach, a twoje światło jest w moich rękach. Moją światłością jest Prawo, a twoim światłem dusza. Jeśli zachowasz moją światłość, ja będę strzegł twojego światła” (Pesiqta de Rab Kahana 27,2). 

W judaizmie przypisuje się wielkie znaczenie ceremonii zapalania lamp lub świec na rozpoczęcie świętego dnia szabatu. Dokonuje tego matka rodziny, recytując przy tym odpowiednie modlitwy i błogosławieństwa. Talmud Jerozolimski w taki oto sposób komentuje ten obowiązek kobiety: „Powierzono jej zapalenie światła szabatu, ponieważ Adam przedstawiał światłość świata, według Prz 20,27: «Lampą Pańską jest duch człowieka». Ponieważ Ewa zgasiła światło sprowadzając śmierć, powierzono jej zapalenie lampy” (Sab. 2,6). 

Na kartach Nowego Testamentu lampy były symbolem gotowości i czujności: należało zawsze trzymać je w pogotowiu, oczekując na niezapowiedziany powrót Pana lub nadejście Oblubieńca. Sam Chrystus nakazał taką czujność: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie!” (Łk 12,35). Stąd bardzo wcześnie pojawiło się pouczenie wyrażone w Didaché (I/II w.): „Czuwajcie nad swym życiem! Niech nie gasną wasze lampy i niech nie będą rozpasane biodra wasze. Bądźcie w pogotowiu, bo nie znacie godziny, w której przyjdzie nasz Pan. Często się zbierajcie i szukajcie tego co jest potrzebne duszom waszym”. Lampa staje się czytelnym symbolem nadziei. Augustyn z Hippony (zm. 430) pisze: „Ze względu na nadzieję trudzi się każdy człowiek, cokolwiek czyni dobrego. A lampa ta pali się w nocy: nie widzimy, ale żywimy nadzieję… Jeśli nie mamy nadziei, jest noc i lampa nie świeci. Cóż może być straszniejszego od takich ciemności? Abyśmy jednak nie osłabli w ciemnościach… niech przez całą noc pali się nasza lampa” (Mowa 37,11). W pierwszych wiekach istnienia Kościoła uporczywie myślano o eschatologicznej pełni. Oczekiwanie na Chrystusa kształtowało życie i nadawało mu tor, wprowadzając szczególne kryteria oceny postaw wierzących. Szczególna rola przypadła tutaj ewangelicznej przypowieści o pannach mądrych i nierozumnych. Hilary z Poitiers (zm. 367) szczegółowo wyjaśnia ten fragment Mt: „Lampy oznaczają blask jaśniejących dusz, które okryły się światłością w czasie przyjęcia sakramentu chrztu. Olej oznacza owoc dobrego postępowania… Zabranie lamp oznacza powrót dusz da swych ciał; światła zaś ich stanowić będzie jaśniejąca świadomość dobrego uczynku, która znajdzie się w naczyniach ciał… Roztropne panny to te, które za życia ziemskiego wykorzystały dany im czas na działanie i przygotowały się do tego, aby pierwsze wyjść na spotkanie przychodzącego Pana” (Komentarz do Mt 27,3-5). 

Chociaż nie brakowało przypowieści i porównań biblijnych, lampa nie należała jednak do najwcześniejszych symboli chrześcijańskich, a dekoracje odnoszące się do prawd wiary pojawiają się dopiero począwszy od IV wieku. Wcześniej motywy ozdobne stanowiły pogańskie bóstwa i ich symbole. Oliwne lampy zapalano ku czci bożków, a płomień spalający wonną oliwę był znakiem adoracji. Wyznawcy Chrystusa nie chcieli mieć nic wspólnego w tego typu kultem. Zapalone pochodnie lub lampy były znakiem czci dla ważnych osób lub funkcjonariuszy imperium rzymskiego. Pochodnie niesiono podczas ceremonii zaślubin, co wyrażało przekazywanie światła życia przyszłemu potomstwu małżonków, bowiem „narodzenie jest jakby przejściem z ciemności do słońca i światła” (Euzebiusz z Cezarei [zm. 339], Przygotowanie do Ewangelii III,1). 

Lampy były nieodzowne nie tylko w codziennym życiu, ale także na wspólnych zgromadzeniach, gdyż chrześcijanie zbierali się na nabożeństwach w domach prywatnych o zmroku. Z czasem oprócz funkcji praktycznych i dekoracyjnych lampy przejęły funkcję symbolu: wyrażały cześć i uwielbienie okazywane Bogu oraz podnosiły uroczysty charakter wspólnej modlitwy. Gdy chrześcijaństwo przestało być prześladowane lampy i pochodnie były w powszechnym użyciu także przy ceremoniach publicznych. Cyryl Aleksandryjski (zm. 444) tak oto opisuje atmosferę w Efezie po ogłoszeniu prawdy o boskim macierzyństwie Maryi: „Skoro tylko wyszliśmy z kościoła, odprowadziła nas ludność z pochodniami… Był już późny wieczór. Radość zapanowała ogromna. Zapalono latarnie na mieście… Tak pokazał Zbawiciel swoją wszechmoc” (List 24). 

Chrześcijanie dekorowali lampki napisami o charakterze życzeniowym, jak na przykład: „Niech światło Chrystusa oświeca wszystkich”, wskazując jednocześnie na funkcję tych przedmiotów („piękna światłość”). Dla Hilarego z Poitiers ważne jest ukazywanie światła nauki Chrystusowej. „«Nikt nie zapala lampy po to, aby ją schować pod korzec» (Mt 5,15). Lampy – Chrystusa nie należy już chować pod korcem…, ponieważ lampa powieszona na drzewie męki roztaczać będzie wiecznotrwałe światło dla tych, którzy zamieszkają w Kościele, jak również upomina apostołów, żeby jaśnieli podobnym światłem, tak aby z podziwiania ich dzieł Bóg otrzymywał chwałę… Wszystko należy czynić na chwałę Boga. Nie godzi się, aby czyn nasz był ukryty, niech promieniuje na tych, wśród których żyjemy”. (Komentarz do Mt 5,13). Chromacjusz z Akwilei (zm. ok.408) przypomina chrześcijanom, że nie żyją dla siebie lecz dla innych, podobnie, jak celem zapalenia lampy jest to, aby „rozpraszała ślepotę ciemności nocy i użyczała swojego pożytecznego światła mieszkańcom domu. Pan dlatego o tym wspomina, abyśmy zrozumieli, że i my po to zostaliśmy zapaleni łaską wiary i oświeceni światłem duchowym, abyśmy jaśnieli i sami dzięki uczynkom wykonanym z wiarą i dyktowanym sprawiedliwością, byli jak pochodnie duchowe. To samo i Apostoł mówi: «Między nimi [dziećmi narodu zepsutego] jawicie się jako źródła światła na świecie, trzymając się mocno Słowa życia» (Flp 2,15-16). Nie czyniąc tego, wyglądalibyśmy na takich, co tak koniecznego i pożytecznego światła… pozbawiają tak siebie jak i innych… I dlatego owa jaśniejąca pochodnia, zapalona na nasz zbawienny użytek, zawsze powinna w nas świecić. Mamy bowiem pochodnię niebieskich przykazań i łaski duchowej, o której Dawid śpiewał: «Twoje słowo jest lampę dla stóp moich i światłem na mojej ścieżce» (Ps 118,105)… [W tym] okazał [Pan] nieugaszone światło Prawa i łaski swojej, którego nie wolno przykrywać jakimś płaszczem zaślepionego umysłu albo ściemniać go…, abyśmy i my mogli korzystać ze światła prawdy i by wszyscy wierzący byli oświecali” (Komentarz do Mt V (5,3-4). Chrześcijanin żywi się płomieniem Bożej prawdy. Jej wypełnienie zapowiadał Jan Chrzciciel, o którym tekst ewangeliczny mówi, że „był lampą, co płonie i świeci” (J 5,35). Augustyn daje następujący komentarz: „Chrystus objawia się w całej pełni, lecz dla chorych oczu światło dnia objawia się tylko częściowo. Chore oczy obawiają się blasku dnia i mogą znieść tylko światło lampy. Z tego powodu [Bóg]… wysłał najpierw lampę do serc wiernych, aby zawstydzić serca niewiernych. Przez usta proroka Bóg Ojciec mówi: «Zgotuję światło dla mego Pomazańca!» (Ps 131,17). Tym światłem [lampą] jest Jan [Chrzciciel], wysłany jako ogłaszający Zbawcę” (Mowa 293,3-4).

Nie sposób wyobrazić sobie domów i miast bez światła lamp wskazującego na obecność mieszkańców. Dlatego w opisie przyszłej chwały Jerozolimy jest powiedziane: „Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą – Baranek” (Ap 21,23). Zapowiedzi wspaniałego blasku niebiańskiego miasta urzeczywistniają się w Kościele. Światłość paschalna podtrzymuje nadzieję pielgrzymującego ludu.