Jak bardzo bezradni dziś czują się ludzie wierzący, zwłaszcza młodzi, choć nie tylko, zafascynowani nauką i techniką, jej fantastycznymi osiągnięciami i możliwościami, a zarazem posiadający czasem mierną wiedzę religijną. Ludzie niechętni wierze katolickiej i Kościołowi mieszają argumenty jakoś rozumowo uczciwe z treściami skrajnie cynicznymi, bluźnierczymi. Nie zawsze jednak jest łatwo odróżnić jedne od drugich. Atak przeciwko wierze i Kościołowi nie odwołuje się najczęściej do głoszonych w nim prawd wiary, ale czerpie swoją siłę z grzechów ludzi wierzących. Grzech osoby wierzącej traktowany jest jako argument przeciwko wierze. Jest niemałą łaską odróżniać wiarę od ludzi wiarę wyznających. Jezus wiedział, że w dziejach Kościoła będzie wielu ludzi nieuczciwych. Jezus jednak nie uzależnia istnienia Kościoła od jakiejkolwiek grupy ludzi Kościoła. Zapewne każdy atak na naszą wiarę boli, przyjmujemy bowiem wiarę tak, jak uczył Chrystus objawiający nam Ojca i Ducha Świętego: jest ona nam droższa od matki, ojca, rodzeństwa, współmałżonka (por. Mt 10,37). Żeby odróżnić kogoś naprawdę szukającego prawdy i Boga od zwykłego cynika nie trzeba wieloletnich studiów. Wiarę w Boga Trójjedynego może wyznać człowiek niepiśmienny. Żeby odróżnić poszukiwanie Boga od pogardy Boga – potrzebna jest czystość serca. Tylko czyste serce widzi nieczystość. Módlmy się, abyśmy na bezwstydne i chamskie ataki na wiarę nie reagowali nienawiścią. Nasza nienawiść tamtej nienawiści nie zniszczy. Można się co gorsza uwikłać w spiralę nienawiści. Zarazem ludzkimi tylko siłami nie poradzimy sobie z kimś stającym przeciw nam z otchłanią nienawiści. Zarazem ludzkimi siłami nie pojmiemy prawdy o Bogu Trójjedynym. Żeby wytrzymać atak ludzi niewierzących, trzeba wielkiego zakorzenienia w wierze. Powinno nam zależeć na modlitwie, na życiu sakramentalnym, na życiu Słowem Bożym. W obliczu ataku na wiarę trzeba będzie czasem zwyczajnie wyjść. W atakowaniu wiary jest bowiem bardzo dużo pogardy. Był czas, kiedy atak na wiarę przybierał formę naukowości. Dziś jest to zwyczajnie pogarda. Słychać ją w różnych epitetach kierowanych pod adresem ludzi wierzących. Jednak odpowiadanie pogardą na pogardę natychmiast nas kompromituje. Nie dlatego przegrywamy, że nie znaleźliśmy kontrargumentu na argument, lecz dlatego, że na brak szacunku odpowiedzieliśmy tą samą monetą. Wiara w Boga Trójjedynego zobowiązuje nas do zachowywania postawy moralnej prawość w obliczu jakiegokolwiek ataku na naszą wiarę. Nie wolno nam o tym zapomnieć.