Obraz autorstwa gpointstudio na Freepik

W Modlitwie Pańskiej św. Franciszek modlił się: „Święć się Imię Twoje, niech zajaśnieje w nas poznanie Ciebie, abyśmy poznali, jaka jest szerokość Twoich dobrodziejstw, długość Twoich obietnic, wysokość majestatu i głębokość sądów”. Biedaczynie chodzi przede wszystkim o rozpoznanie Boga. Przyjęcie Stwórcy, wiara stanowi podstawową decyzję człowieka: dzięki niej czczone jest Imię Boga. To Imię wysławiamy i święcimy je zawsze, gdy uświadamiamy sobie wielkość Boga, gdy odczytujemy Jego ślady w historii, gdy włączamy się w Jego wspaniały plan zbawienia, który On chce z nami realizować.

Święty z Asyżu czyni niejako znak krzyża nad ludzkością, gdy wskazując w cztery strony świata, mówi o szerokości i długości, o wysokości i głębokości. Wspomina o roztaczającej nad nami łasce Bożej dobroci, ale i o transcendentalnym majestacie Boga: myśli o pocieszających obietnicach, rozumie jednakże sprawiedliwy wyrok Stwórcy, który bada gruntownie i zna najskrytsze zakamarki duszy (por. Ps 139). Bóg przekracza wszelkie rozmiary ludzkiej wyobraźni; On jest wielki i poznania Go nie można zamknąć w jednowymiarowym ujęciu.

Imię w ogólności jest oznaczeniem osoby lub rzeczy. Dokładniej, jest to oznaczenie wskazujące przede wszystkim na właściwą cechę danej osoby, przez którą odróżnia się ona od innych, albo jest to taki przymiot, dzięki któremu każdy z nich może być poznany jako taki. Zatem imię Boże jest to wyraz, jakim oznaczamy Istotę Najwyższą. W naszym języku tę Istotę nazywamy „Bogiem”. To jest imię, którym Stwórca pozwolił się nazywać przez członków naszego narodu; to jest imię, w którym przybrał u nas mieszkanie; to jest imię, jakim przemawia do Niego od ponad dziesięciu wieków każdy Polak.

Pod innymi imionami występuje w różnych innych językach. W księgach starego Testamentu Bóg nosi imię „El” (Mocny), „Elohim” (Wysoki), „Elion” (Najwyższy), „Adonai” (Pan, Pan mój). Czasem „Ab” (Ojciec), „Kadosz” (Święty), „Goel” (Odkupiciel). Widzimy, że te nazwy i wiele tym podobnych oznaczają różne przymioty Boże. Język ludzki nie potrafi w jednym wyrazie ująć wszystkich przymiotów jasno, dlatego na oznaczenie istoty Boga i przymiotów, które Jemu tylko są właściwe, używa się różnych słów.

Znajdujemy jednak w Piśmie Świętym słowo obejmujące w sensie najogólniejszym nie tylko wszystkie przymioty Boże, ale samą nawet Bożą Istotę. Słowem tym jest wyraz „Jahwe” (Będący). Oznacza on pełnię bytu i jest zarazem najwłaściwszym imieniem Boga. Wypada zatrzymać się na chwilę przy tym imieniu. Przede wszystkim należy podkreślić, że sam Bóg nazwał się tym imieniem i podał jego znaczenie, dodając, że jest to imię Jego po wieczne czasy. „Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «Jestem, który jestem». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was». Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: „JESTEM, Bój ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia»” (Wj 3,14-15).

Mojżesz stawia wyraźnie pytanie Istocie ukazującej mu się w krzaku gorejącym, jakie jest Jej imię. Bóg w różnych zwrotach powtarza po trzykroć, że „będący” jest imieniem Jego. Chce On przez to podkreślić, że jest tym, który istnieje swym własnym bytem; że byt Jego jest bytem bez zastrzeżeń i ograniczeń, bo skupia w sobie wszelki byt. Imię to zatem wypowiada w najdoskonalszy dostępny dla ludzkiego języka sposób to, co Boga odróżnia od wszystkiego innego. Nasz wyraz „Bóg”, jak i inne wyrazy oznaczające Boga, nie mają same w sobie tego znaczenia; wszakże takie znaczenie nadali im ludzie mający dobre pojęcie o Bogu. Imię to miało być otaczane wyjątkową czcią; „Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy” (Wj 20,7). Stary Testament wymienia to imię około 6000 razy. Septuaginta oddaje to imię jako Adonai, czyli „Pan”. Późniejsze pokolenia Żydów do tego stopnia czcili to imię, że powstał zakaz wymawiania go pod groźbą popełnienia grzechu ciężkiego, a nawet pod karą śmierci. Zastępowano je więc jakimiś innym określeniem, najczęściej Adonai.

Zwyczaj niewymawiania tego imienia, zwanego tetragrammatonem, jako że składało się ono z czterech spółgłosek JHWH, odczytywanych obecnie jako JAHWE, począł się przyjmować już między V a III wiekiem przed Chrystusem. Istotna przyczyna leżała w rzeczywistości w tym, iż obawiano się, aby imienia tego nie splamiono przez kontakt z poganami lub by nie stało się ono narzędziem w rękach wróżbitów w ich zaklęciach magicznych. Tak więc doszło do tego, że imię Boga określano samym wyrazem „Imię”. Nowy Testament przejął ten zwyczaj do pewnego stopnia, tak że stał się jakby odbiciem istniejących wówczas nastojów i zwyczajów. Jezus na przykład modlił się: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których mi dałeś ze świata” (J 17,6.26). „Imię” oznacza tu istotę samego Boga. Apostołowie „cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia” (Dz 5,41), a św. Paweł nawiązując do imienia Jezusowego, pisze: „Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, by na imię Jezusa zgięło się każde kolano” (Flp 2,9).

W Nowym Testamencie imię Boga to: „Miłość” (2 J 4,8) i „Ojciec”, ale „Ojciec” w o wiele pełniejszym znaczeniu niż w Starym zakonie. Obwieszczenie tego ostatniego imienia było nie mniejszym objawieniem niż to, którym Bóg nazwał się „Będącym”. Wprawdzie w pełni bytu mieści się i pełnia miłości, ale bez objawienia imienia Ojca nie mógłby człowiek nawet podejrzewać, że Bóg jest jego Ojcem. Imienia tego – jak mówi św. Cyprian – „nikt z nas nie śmiałby dotknąć w modlitwie, gdyby sam Bóg nie pozwolił tak się modlić”. Ojciec pozostaje nadal Bogiem „Będącym”, a wszelki byt, więc i wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi od Niego pochodzi (Ef 3,15).

W Modlitwie Pańskiej modlimy się: „święć się imię Twoje”. Wyraz „święty stosujemy do osób, rzeczy, miejsc, a nawet czasów i dni. Warto zastanowić się nad tym, co łączy się zawsze z pojęciem nie tylko osoby świętej, ale w ogóle ze znaczeniem tego, co uważamy za święte. Badania w dziedzinie religioznawstwa wykazały, że na pojecie „świętego” składają się następujące czynniki. Pierwszym czynnikiem jest oddzielenie i wyłączenie „świętego” od tego wszystkiego, co zwyczajne, pospolite, świeckie. „Święte” przeciwstawia się zwyczajnemu jako coś nietykalnego, nienaruszalnego, usuwającego się z dziedziny świeckiego życia. Wyrażamy to dobrze w języku potocznym, gdy mówimy: poświęcić się stanowi duchownemu, pracy naukowej, pisarskiej, poświęcić się dla kogoś. Czujemy dobrze, że przez oddanie się, czyli poświecenie się jakiejś sprawie, rezygnujemy pod pewnym względem z dysponowania sobą dla realizacji wyższych celów.

Drugim czynnikiem jest jakaś szczególna i nadziemska, nakazująca respekt i szacunek moc, która sama w sobie nie może być własnością człowieka. W pewnych jednak warunkach, przez określone związanie „świętego” z człowiekiem, może się stać jego udziałem. Drogą dalszego rozwoju pojęcie „świętego” przeniesiono w dziedzinę etyki na oznaczenie tego, co jest moralnie dobre, co zgodne jest z normą moralności. Ten ostatni czynnik odnosić się może tylko do osób.

Bóg jest święty nie tylko świętością ontologiczną, jako że jest ze wszech miar dobry, owszem, jest istotnym Dobrem – ale i świętością moralną, jako że Jego wola zgodna jest absolutnie z najwyższą regułą moralności. Skoro tej reguły ostatecznie doszukać się trzeba w Tym, „który jest”, niemożliwą jest rzeczą, by Bóg nie był w najściślejszym tego słowa znaczeniu świętym moralnie. Gdyby Stwórca pod tym względem odstępował od ostatecznej zasady moralnego postępowania, musiałby odstępować od samego siebie. W czasach mesjańskich sam Bóg uświęci swoje imię. Ta zapowiedź jest dla nas niezwykle ważna, podkreśla bowiem Bożą inicjatywę. Sam Bóg rozpocznie i przeprowadzi to, co nazywane jest uświęceniem Jego imienia. Ojciec rzeczywiście wsławił, czyli uświęcił swoje imię przede wszystkim w działalności Syna (J 12,28; 13,31-32). Jezus stwierdził: „objawiłem imię Twoje ludziom” (J 17,6), czyli objawił, że Bóg jest Ojcem, Miłością. Wyjawiając nam Jego Imię, Chrystus oddał nam Ojca. Uwielbił Go, wypełniając dzieło, które Mu zlecił (por. J 17,4).

Wierni, jako wspólnota mesjańska, proszą Boga, aby On sam uświęcił swoje imię, czyli w dziejach ludzkości ujawnił swoją wszechmoc, piękno, nieskończoność, wielkość i potęgę. W takim razie w omawianej prośbie samemu Bogu pozostawia się troskę o objawienie Jego chwały. Wszystko składa się w ręce Boga. Będzie to równocześnie prawdziwe jego uwielbienie. Ten, kto się modli, powinien wiedzieć, że uwielbienie Boga może się realizować tylko dzięki działaniu samego Stwórcy. On rozpoczął już swe ostateczne dzieło zmierzające do przekształcenia świata i napełnienia stworzeń szczęściem. W tym objawia się Jego chwała. Prosimy więc, aby ludzie – także każdy z nas z osobna – w wydarzeniach i rzeczach umieli dostrzegać niewyrażalnego Boga.

Doskonałe uświęcenie imienia Bożego uzależnione jest od Bożej interwencji. Dzięki niej w pełni ujawni się świętość Boga. Nastąpi to wtedy, gdy ustanowi na ziemi swoje królestwo. Wtedy objawi się święta wielkość Boga, która u ludzi wzbudzi dla niej uwielbienie. Wówczas Bóg udzieli także ludziom swojej świętości. Objawi się jako święty Bóg, który równocześnie uświęca. Wtedy przede wszystkim zrealizują się słowa: „Ja jestem Pan, który was uświęca” (Kpł 22,32).

W Starym Testamencie czasownik „święcić” występuje bardzo często w paralelnym zestawieniu z czasownikiem „chwalić”, „wielbić” (Kpł 10,3). Z kolei w modlitwach żydowskich słowo „uświęcić” jest synonimem terminu „uwielbić” (por. J 12,28). W Piśmie Świętym czasownik „święcić”, rządzący słowem „Bóg”, oznacza po prostu: „uznać to, czym Stwórca jest”, czyli: „niech będzie uznane przez nas i przez wszystkich Twoje imię”. Dlatego niektórzy tłumaczą pierwszą prośbę w ten oto sposób: „Ojcze, spraw, by wszyscy uznali Cię za Boga”.

Od samego początku Izrael był ciągle upominany, by świecił imię Boga i nie wypowiadał go nadaremnie (por. Wj 20,7). Z tekstów starotestamentalnych wynika, że przez swe prowadzenie się Izraelici profanowali imię Boże. Należą przecież do narodu wybranego, z którym Bóg związał swe imię. On ich wybrał i dlatego są zobowiązani, aby wielbić Jego imię. W tym świetle zrozumiałe jest zalecenie: „Będziecie strzec moich przykazań i wykonywać je! Ja jestem Pan! Nie będziecie bezcześcić mojego świętego imienia. Okazuję moją świętość pośród Izraelitów. Ja jestem Pan, który was uświęca” (Kpł 22,31-32). Z tego powodu można zrozumieć surowe ostrzeżenie św. Pawła: „Ty, który chlubisz się Prawem, przez przekroczenie Prawa znieważasz Boga. Z waszej to bowiem przyczyny – zgodnie z tym jest napisane – poganie bluźnią imieniu Boga” (Rz 2,31-32). Na nas spoczywa także obowiązek uświęcania imienia Bożego. „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, świętym narodem, ludem (Bogu) na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła” (1 P 2,9). W takim razie uświęcenie imienia Bożego zależy także od ludzi.

W Modlitwie Pańskiej jest więc również wezwanie skierowane do nas i przypominające o naszym powołaniu. Inicjatywa Boga w uświęceniu swego imienia wymaga dalszej współpracy ludzi. Jakkolwiek bowiem Bóg sam uświęci swoje imię, to jednak przeprowadzi to przez ludzi. Dzięki ich wysiłkom imię to zostanie uwielbione. „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobry uczynki i chwalili Ojca naszego, który jest w niebie” (Mt 5,16).

Bóg uświęcił swe imię wobec nas, czyli objawił je, abyśmy je z kolei uświęcili przed ludźmi. Może się to dokonać przede wszystkim przez osobistą świętość człowieka: „chwalcie więc Boga w waszym ciele” (1 Kor 6,20). Dlatego obowiązek „uświęcania” imienia Bożego, czyli oddawania Mu należnej czci, spoczywa na każdym człowieku (Mt 5,16). W tym sensie mówi się, że to Imię jest profanowane przez złe prowadzenie ludzi. Bóg związał swe Imię z ludźmi i oni ponoszą odpowiedzialność za chwałę Boga.

Kiedy Jezus modlił się za swoich uczniów, aby Ojciec ich uświęcił, błagał o konsekrację dla nich, by ich wyrwał z tego świata i zjednoczył całkowicie ze sobą (J 17,17). Chodzi tu więc z jednej strony o ich uduchowienie i o coraz doskonalsze ich przygotowanie do współdziałania z Duchem Świętym (1 P 1,2), dzięki któremu człowiek wyzwala się z grzechów (Por Rz 8,2) i odnosi zwycięstwo nad szatanem (Ap 13,7), a z drugiej strony, o coraz doskonalsze praktykowanie cnót (1 P 1,15).

Jezus tak sformułował pierwszą prośbę Modlitwy Pańskiej, że nasuwa ona równocześnie myśl o działaniu Boga oraz o udziale człowieka. Występuje w niej zatem oczekiwanie i nadzieja eschatologiczna. Jest to prośba, aby Bóg interweniował i zainaugurował nowy świat. Prosimy o to, aby cały świat przyjął i wyznał imię Boga, czyli aby wyznał wiarę w Niego i czcił Go. Powszechna cześć i godna Boga chwała zapanuje jednak dopiero wtedy, gdy nastanie na świecie Jego królestwo, a będzie to królestwo mesjańskie. Prosimy więc, aby objawił się światu, aż do chwili, kiedy wraz z aniołami ujrzymy Go takim, jakim On jest. Chrześcijanie proszą o tę wielką interwencję, nie powinni jednak zapominać, że Bóg już zaczął objawiać swoją świętość. Objawił nam swojego Syna i udzielił swojej świętości przez Ducha Świętego. Uświęcił więc w nas swoje imię w tym celu, abyśmy je uświęcili przed ludźmi, współpracując z Nim i oczekując definitywnego jego uświęcenia. Nie powinniśmy więc zapominać, że także my mamy udział w uświęceniu imienia Bożego.

Czcić imię Ojca, a przede wszystkim „święcić imię Boże” – znaczy odłączyć imię Boga i Jego samego od wszystkiego, co nie jest święte, co nie jest godne Boga. Odłączyć zaś nie fizycznie, bo to wymyka się spod naszej mocy, ale myślą, słowem, postępowaniem. Więc nie należy mieszać pojęcia Boga z pojęciami Bogu obcymi; nie wypowiadać imienia Bożego w okolicznościach, w których On wielbiony być nie może; nie można czynić nic takiego, co dałoby powód czy sposobność do obrażania Boga. Jak kościół, wyłączony od użytku świeckiego przez poświęcenie, nie może z zasady służyć celom świeckim, a jeżeli służy bezprawnie, zostaje zbezczeszczony, tak imienia Bożego ani pojęcia Boga nie wolno łączyć bez nieuszanowania z nieodpowiednimi rzeczami.

Według Objawienia może zachodzić podwójne znieważanie imienia Bożego: przez słowo obelżywe skierowane przeciwko Bogu i przez naganne życie. Przez przeoczenie pierwszego czynnika świętości może być w podwójny sposób znieważane imię „Boga”, imię „Pana”, imię „Ojca”, imię „Świętego”, „Sprawiedliwego”. Wszak takie są imiona Boże. Każde z tych lub innych imion wyraża na ludzki sposób osobny przymiot czy osobną doskonałość Bożą. Człowieka zaś wypowiadający niegodnie dane imię lub czyniący coś niezgodnego z przymiotem Bożym, danemu przymiotowi uwłacza. Na odwrót, człowiek „święci” imię Boga, „który jest”, jeżeli uznając swą nicość, a Jego pełnię bytu i dobra, nie tylko ustami, ale sercem i życiem powtarza: „z łaski Bożej jestem tym, czym jestem” (1 Kor 15,10); człowiek „święci’ imię Boga, który jest Miłością, jeżeli serio traktuje Jego miłość i wyciąga stąd wnioski praktyczne wobec Boga samego i wobec bliźnich; człowiek „święci” wreszcie imię Boga, który jest Ojcem, jeżeli czuje i postępuje nie tylko jako stworzenie, ale również jako syn lub córka.

Lecz „świecić imię Boże oznacza również tyle, co nadawać Bogu osobną moc, z powodu której Bóg ma być szanowany. Nie jakobyśmy Boga ubogacali tym, czego by nie miał: wszelka moc dobra wypływa z Boskiego źródła. Ale w pewnym znaczeniu możemy tę Bożą moc rozszerzać i sprawiać, by była szanowana. Rozszerzamy tę moc w nas przez jej poznawanie w innych, przez pouczanie o niej. Przyczyniamy się do tego, by była szanowana w nas przez należyte zatwierdzenie tej czci i szacunku, a w innych przez to, że do czci w szacunku skłaniamy bliźnich. Według Tradycji prośba „święć się imię Twoje” znaczy naprzód tyle, co: „niech będzie znana moc i świętość twoja”, ale komentatorzy Modlitwy Pańskiej kładą szczególny nacisk na wielbienie Boga przez święte życie, które oddaje cześć świętości Bożej. „Sądzę bowiem – pisze św. Grzegorz z Nyssy, że o to przede wszystkim należy się modlić, by imię Boże życiem moim nie był obrażane, ale uświetniane i uświęcone. We mnie niech się święci wezwane imię Twej potęgi, by ludzie widzieli uczynki moje dobre i chwalili Ojca, które jest w niebie” (Mt 5,16). „Ludzie cnotliwi – pisze Dionizy Kartuz – uświęcają Boga przez to, że święcie żyjąc, dowodzą świętości Boga, któremu służą”.

Obowiązek wielbienia Boga wypływa nie tylko z prośby zawartej w Ojcze nasz, nie tylko z Tradycji, ale i sam rozum domaga się tej czci od człowieka. Wielbić Boga jest pierwszym obowiązkiem człowieka. „Święcić imię Boże” oznacza wreszcie tyle, co wpływać na uzgodnienie imienia Bożego z regułą postępowania moralnego. Gdy prosimy, by święciło się imię Jego, to i tu nie o co innego prosimy, jak o to, byśmy sami stali się świętymi. Nikt nie może bardziej i doskonalej święcić imienia Ojca niebieskiego, jak przez strzeżenie i rozwijanie tych drogocennych przyrzeczeń, przez które stajemy się uczestnikami Boskiej natury. Według nauki św. Pawła Bóg wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy się stali świętymi i niepokalanymi w miłości przed Jego obliczem (por. Ef 1,4). Dlatego to Jezus zachęca wszystkich do świętości i za wzór stawia doskonałość Ojca (Mt 5,48).

Ale ludzie dzisiaj albo nie interesują się sprawą doskonałości chrześcijańskiej, albo ją sobie fałszywie przedstawiają. Wielu chrześcijan wierząc w sposób ogólny w odkupienie ludzkości przez Chrystusa, nie myśli w sposób wystarczająco konkretny o uświęceniu osobistym i o własnym zbawieniu. Oto, jak wielkie bogactwo treści kryją w sobie słowa: „święć się imię Twoje”. Prośba ta wyrażająca przede wszystkim troskę o Ojca, jest zaczątkiem hymnu uwielbienia, jaki Mu wyśpiewywać mamy przez całą wieczność. Przeminie modlitwa wiary, przeminie modlitwa nadziei, jedna modlitwa miłości zostanie, tak żyjąca, jak życie wieczne, tak szczęśliwa jak niebo, tak długa jak wieczność cała!